Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kevin Regnard. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kevin Regnard. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 kwietnia 2018

Od Kevina ["Skóra dzielona na tygrysie"]

Zakasłałem kilka razy, czując nieprzyjemny posmak krwi w swych ustach. Momenty, w których me ciało całkowicie traci kontrolę nad tym głupim syndromem, zdarzają się zdecydowanie za często. Szczerze nienawidzę swojego ciała i przeklętego zdrowia, które skazuje mnie na borykanie się z problematycznymi atakami.

czwartek, 12 kwietnia 2018

Od Kevina do Kazumy


Westchnąłem głośno, podparty o swą laskę, jednocześnie rzucając przelotny wzrok na jego osobę. Pomyśleć, że tak łatwo szło mi zdobycie praktycznie darmowych przysług...

niedziela, 1 kwietnia 2018

Od Kevina do Kazumy


Przypatrywałem się uważnie kroczącemu tuż obok mężczyźnie. O ile przeczucia mnie nie mylą, w tym całym, kasynowym zamieszaniu znalazł się całkowicie przypadkowo. Chociaż niezbyt podoba mi się ta wizja, względem historii z hazardem, zdaje się być jeden - w jeden jak ja. Kuszący aromat bogactwa, którego nawet garstka mogłaby podwyższyć standardy życiowe człowieka. Możliwość zmiany bytu, zajęcie "wyższego stanowiska" w tym dziwacznym świecie. Szkoda, że dał się namówić tym złudzeniom. Gdybym miał wybór, w życiu nie wkroczyłbym w progi tego miejsca.

piątek, 30 marca 2018

Od Kevina ["Kręgosłup moralny"]

Ziewnąłem głośno, wpatrzony w siedzącego naprzeciw mnie, ciemnowłosego mężczyznę. Z jego bladego czoła, od dłuższego czasu, kolejno spływały nieduże kropelki potu. Widocznie na skraju frustracji, sam do końca nie wiedział, co może zrobić ze swoimi kartami. W kontraście, ja, nad wyraz znudzony, przypatrywałem się jego śmiertelnie zdenerwowanej osobie, podparty jedynie podbródkiem o stolik przy którym siedzieliśmy. Irytujący ten dzieciak... Chociaż, gdyby był nazbyt inteligenty, zapewne miałbym szczerą ochotę pozbyć się go kilka razy

niedziela, 11 marca 2018

Od Kevina ["Po Znajomości"]

Siedziałem od dłuższego czasu przy swym ukochanym stole, z filiżanką uniesioną na poziomie równym z ustami. Wpatrzony głównie w jeden, niewidoczny dla nikogo innego punkt, starałem się dokładnie przypomnieć sobie słowa dobrego znajomego, z ostatniej, przeprowadzonej telefonicznie rozmowy. Według dosyć mocno streszczonego planu, miałem stać się wyświadczającym przysługi pieskiem, grzecznie dostarczającym paczki od grupy, do pana. Co najlepsze, mój drogi Reim tłumaczył się nawałem obowiązków i brakiem możliwości odwiedzenia zarówno elity, jak i przyjaciela. Jego osobę znam dosyć długo, przez co jestem przekonany, że zwyczajnie przeraził się spotkania z kimś tak wysoko ustawionym... W zasadzie. Jego błąd. Osoba z tak samolubnymi poglądami, jaką rzecz jasna jestem, nie ma zamiaru bawić się w wytresowanego, nierasowego kundla. Myślę, że mężczyzna i tak się nie obrazi, jeśli "przez przypadek" paczka się gdzieś zapodzieje. Chyba, że kwota przeze mnie odebrana, będzie dosyć spora. Nie da się ukryć, każdy byłby poddenerwowany... No cóż. Reim, to jednak Reim. Jedynie podświadomie mogę go mianować swym najlepszym przyjacielem, głośno, wolałbym się nie przyznawać do tego sztywniaka. Mimo, że często podrzucam mu jakieś swoje, potrzebne do uzupełnienia papiery, - czy tak jak teraz, on w stosunku do mnie -, prośby o przysługi, ten jedynie okazjonalnie prosił mnie o pomoc. Lubuję w drażnieniu go na przeróżne możliwe sposoby, których ta biedaczyna nie może pojąć. Wyręczam się nim, a raczej to on samowolnie wyręcza mnie przy materiałach pisemnych. Za czasów jego zamieszkiwania okolic, również czytał za mnie książki. Brzmi to dosyć dziwnie, lecz tak - narzucał się mi, gdy tylko spostrzegł mój pogarszający się wzrok. Ugh, ta litość nade mną, która w tamtych momentach wymalowana była na jego twarzy... Aż mam ochotę zwrócić przed chwilą pochłonięte ciastko. Za słodko mi się zrobiło. W każdym razie. Niech ten rudy facet, nawet nie myśli o moim błogosławieństwie i grzecznym wykonaniu przysługi. Nie chciałbym tu nikogo dyskryminować, lecz póki nie mam lewego oka - którego odzyskanie i tak jest niemożliwe -, specjalnego poszanowania do ognistowłosych, posiadać nie będę.

sobota, 10 marca 2018

Od Kevina

Znowu czuję ten przeszywający moją głowę ból, ugh, ciężkie do zniesienia. Nie idzie się przyzwyczaić. W zasadzie. Za dużo czasu spędziłem śpiąc, żeby teraz móc bez najmniejszych problemów wstać. Na przekór człowiekowi - zawsze tak jest. Po zarwanej nocce, kładę się spać dopiero gdzieś koło dziesiątej rano, z nadzieją, na przespanie nie więcej niż pięciu godzin. Marne nadzieje, które zawsze kończą się pobudką przed siódmą wieczorem. Próby odbudowy fizycznej, pokładam w "porannej" herbatce i ciastkom zbożowym. Ta mała, codzienna rutyna zazwyczaj pozwala mi uśmierzyć nieprzyjemne, otrzymane wraz z przebudzeniem momenty. Chyba się starzeję...

Nowy członek - Kevin Regnard