Jak zazwyczaj spędzacie weekendy? Zapewne część siedzi w domu, a wielu imprezuje. Znaczna ilość także przebywa w pracy. Można powiedzieć, że ja zaliczałem się do tej ostatniej grupy. Moja robota nie była jednak tak prosta, jak mogło się wydawać. Jej wielkim minusem był fakt, że nie siedziałem w jakimś drapaczu chmur, za wygodnym biureczkiem, a ganiałem po mieście w roli niańki. Gdzieś w granicach godziny drugiej obudził mnie telefon, który nie należał do najprzyjemniejszych.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vladimir Sokołow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vladimir Sokołow. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 30 kwietnia 2018
środa, 18 kwietnia 2018
Od Vladimira do Madeline
Drrrr.... drr... dr.. No ile można? Dzwonienie do mnie o szóstej rano nie było dobrym pomysłem. Trzeci telefon z rzędu był już wybitnie idiotyczny. Czy ludzie nie rozumieją, że skoro nie odbieram, najwidoczniej nie mogę albo nie chcę? Oczywiście dla niektórych sen to żaden argument. Z trudem zmusiłem się, by podnieść powieki. Ruch ręki, który musiałem wykonać, by sięgnąć po ciągle wydające dźwięk urządzenie, był jeszcze gorszy. Nieprzyjemny dzwonek ucichł, zanim załapałem, kto się do mnie dobija o tej nieludzkiej godzinie. Musiałem go odblokować, wejść w rejestr połączeń. W tym momencie już moje oczy znów zaczęły opadać. Resztkami sił zmusiłem się do spojrzenia na ekran. Martin... Nie miał, kiedy dzieciak dzwonić tylko o... Popatrzyłem na zegarek. Jak nie trudno się domyślić, wcale nie było wcześnie, a dość blisko południa. Urządzenie po raz kolejny zaczęło wydawać z siebie irytujący dźwięk, jednak tym razem szybko je spacyfikowałem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
